Czy komornik może zająć nadpłatę podatku?

Odpowiadając na powyższe pytanie- tak, komornik może zająć nadpłatę podatku. Co więcej jest to jeden z szybszych i mniej skomplikowanych sposobów prowadzenia egzekucji. Warunkiem skutecznego przeprowadzenia egzekucji z nadpłaty podatku przysługującej dłużnikowi jest dokonanie zajęcia tej wierzytelności. 

W celu zajęcia nadpłaty podatku komornik zgodnie z treścią art. 896 k.p.c.:

1) zawiadomi dłużnika, że nie wolno mu odbierać żadnego świadczenia ani rozporządzać zajętą wierzytelnością i ustanowionym dla niej zabezpieczeniem;

2) wzywa dłużnika wierzytelności (czyli właściwy urząd skarbowy), aby należnego  świadczenia nie uiszczał dłużnikowi, lecz złożył je komornikowi lub na rachunek depozytowy Ministra Finansów;

3) wzywa dłużnika wierzytelności (czyli właściwy urząd skarbowy), aby w razie zbiegu egzekucji sądowej i administracyjnej, w przypadku gdy świadczenie nie wystarcza na pokrycie wszystkich egzekwowanych należności, uiszczał je na rzecz sądowego albo administracyjnego organu egzekucyjnego, który pierwszy dokonał zajęcia, a w razie niemożności ustalenia tego pierwszeństwa – na rzecz organu, który dokonał zajęcia na poczet należności w wyższej kwocie, oraz aby niezwłocznie zawiadomił o zbiegu egzekucji właściwe organy egzekucyjne, wskazując datę doręczenia zawiadomień o zajęciach dokonanych przez te organy i wysokość należności, na poczet których zostały dokonane zajęcia.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że zajęcie wierzytelności  z tytułu nadpłaty podatku rozciąga się na wierzytelności przyszłe powstałe w ciągu roku od daty zajęcia. Oznacza to, że dokonując zajęcia przykładowo w styczniu, komornik (w przypadku wystąpienia nadpłaty) może otrzymać od urzędu skarbowego potrącenie nawet po kilku miesiącach od zajęcia. 

Jak wynika z powyższego komornik w stosunkowo prosty i szybki sposób, dokonuje zajęcia nadpłaty, informując o tym fakcie strony postępowania. Doręczenie zajęcia do właściwego urzędu skarbowego następuje w formie elektronicznej, zatem bez zbędnej zwłoki informacja o zajęciu trafia do urzędu skarbowego. Komornik bardzo często korzysta z tego sposobu  egzekucji z uwagi na jego szybkość i skuteczność.

Kiedy mogę ogłosić upadłość konsumencką?

Dziś w życie wchodzi duża nowelizacja Prawa upadłościowego, która znacznie ułatwia proces ogłoszenia upadłości konsumenckiej, a tym samym uporania się z długami.


Wystarczającą podstawą do złożenia do sądu wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej jest stan Twojej niewypłacalności, czyli sytuacja gdy utraciłeś zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych (domniemywa się, że stan ten następuje, gdy opóźnienie w ich wykonaniu przekracza trzy miesiące). Wniosek składa się na specjalnym, niezbyt skomplikowanym, formularzu, w którym podaje się m.in.: opis majątku z szacunkową jego wyceną, informację o osiągniętych przychodach oraz kosztach poniesionych na swoje utrzymanie oraz osób pozostających na utrzymaniu za okres ostatnich sześciu miesięcy oraz spis wierzycieli z podaniem wysokości wierzytelności.

Jeżeli sąd przychyli się do Twojego wniosku i ogłosi upadłość, rozpocznie się tzw. proces likwidacji majątku – syndyk zweryfikuje listę wierzycieli i najpewniej dokona sprzedaży Twojego majątku (tzw. masy upadłościowej). Następnie zostanie ustalony plan spłaty wierzycieli. Na tym etapie sprawdzone zostaną okoliczności, które doprowadziły do stanu Twojej niewypłacalności. Będą miały one wpływ na okres, przez jaki będziesz musiał spłacać wierzycieli – jeżeli sąd dopatrzy się Twojej winy w postaci celowego działania lub rażącego niedbalstwa, okres spłaty będzie wynosił od 3 do 7 lat, jeżeli zaś będą to okoliczności od Ciebie niezależne (np. choroba lub utrata pracy), okres spłaty będzie wynosił maksymalnie 3 lata. Sąd może również umorzyć Twoje zobowiązania bez ustalenia planu spłaty wierzycieli, ale tylko wyłącznie, jeśli będzie oczywiste, że jesteś trwale niezdolny do dokonywania jakichkolwiek spłat.

Istnieją przy tym rozwiązania chroniące Twoje podstawowe potrzeby – do masy upadłości nie wejdzie m.in. wynagrodzenie za pracę w części niepodlegającej zajęciu, a jeżeli w skład masy upadłości będzie wchodził lokal mieszkalny albo dom jednorodzinny, z sumy uzyskanej z jego sprzedaży wydzieli się kwotę na najem innego lokalu mieszkalnego w tej samej lub sąsiedniej miejscowości na okres od roku do dwóch lat.

Warto też zaznaczyć, że od teraz istnieje również możliwość zawierania układu z wierzycielami bez ogłaszania upadłości. Największą zaletą tej metody oddłużania jest możliwość zachowania poszczególnych składników Twojego majątku, które nie zostaną sprzedane. Maksymalny okres takiego układu wynosi 5 lat.

Co bardzo ważne, opłata sądowa za złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej wynosi 30 zł.

Egzekucja z wynagrodzenia za pracę. Krótka charakterystyka

Egzekucja z wynagrodzenia za pracę, obok egzekucji z rachunków bankowych jest jednym z najczęściej spotykanych sposobów egzekucji. Z tego też względu warto dokonać podsumowania najistotniejszych kwestii związanych z tym właśnie sposobem dochodzenia należności. Egzekucję z wynagrodzenia za pracę regulują przepisy kodeksu postępowania cywilnego, tj. art. 880-888. Na wstępie warto podkreślić, że komornik informuje dłużnika z jakiego tytułu i na rzecz kogo prowadzone jest postępowanie oraz jakich kwot ono dotyczy. Komornik nie może egzekwować kwot wyższych aniżeli wskazane w tytule wykonawczym ani też nie może prowadzić postępowania przeciwko osobom, które nie zostały w nim wymienione.

Zgodnie z art. 881 kodeksu postępowania cywilnego do egzekucji z wynagrodzenia za pracę komornik przystępuje przez jego zajęcie. Komornik zawiadamia dłużnika, że do wysokości egzekwowanego świadczenia i aż do pełnego pokrycia długu nie wolno mu odbierać wynagrodzenia poza częścią wolną od zajęcia ani rozporządzać nim w żaden inny sposób. Dotyczy to w szczególności periodycznego wynagrodzenia za pracę i wynagrodzenia za prace zlecone oraz nagród i premii przysługujących dłużnikowi za okres jego zatrudnienia, jak również związanego ze stosunkiem pracy zysku lub udziału w funduszu zakładowym oraz wszelkich innych funduszach, pozostających w związku ze stosunkiem pracy. Skutki zajęcia wynagrodzenia dłużnik odczuje przede wszystkim otrzymując niższą (pomniejszoną o kwotę potrącenia) pensję. Kiedy zajęcie jest dokonane? Zgodnie z art. 883 kodeksu postępowania cywilnego: z chwilą doręczenia wezwania dłużnikowi zajętej wierzytelności, czyli pracodawcy.

W tym miejscu należy wskazać, że za realizację zajęcia odpowiedzialny jest pracodawca. Dokonując zajęcia wynagrodzenia komornik wzywa pracodawcę, aby w ciągu tygodnia:

  • przedstawił za okres trzech miesięcy poprzedzających zajęcie, za każdy miesiąc oddzielnie, zestawienie periodycznego wynagrodzenia dłużnika za pracę oraz oddzielnie jego dochodu z wszelkich innych tytułów,
  • podał, w jakiej kwocie i w jakich terminach zajęte wynagrodzenie będzie przekazywane wierzycielowi,
  • w razie istnienia przeszkód do wypłacenia wynagrodzenia za pracę złożył oświadczenie o rodzaju tych przeszkód, a w szczególności podał, czy inne osoby roszczą sobie prawa, czy i w jakim sądzie toczy się sprawa o zajęte wynagrodzenie i czy oraz o jakie roszczenia została skierowana do zajętego wynagrodzenia egzekucja przez innych wierzycieli.

Pracodawca obowiązany jest również do niezwłocznego zawiadomienia komornika oraz wierzyciela o każdej zmianie powyższych okoliczności.

Zgodnie z przepisami kodeksu pracy potrącenia mogą być dokonywane w następujących granicach, tj.

  • w razie egzekucji świadczeń alimentacyjnych – do wysokości 3/5 wynagrodzenia;
  • w razie egzekucji innych należności– do wysokości 1/2 wynagrodzenia.

Tym samym wynagrodzenie za pracę podlega pewnej ochronie. Warto również wiedzieć, że wolna od potrąceń jest kwota minimalnego wynagrodzenia za pracę. Od  1 stycznia 2018 roku jest to 2100 zł brutto. Jednakże nie dotyczy to egzekucji alimentów – w tej sytuacji pracodawca może przekazać komornikowi 60% wynagrodzenia za pracę. Kwota wolna od potrąceń ulega zmniejszeniu proporcjonalnie do wymiaru czasu pracy pracownika, w przypadku gdy osoba zatrudniona jest w niepełnym wymiarze czasu pracy. Warto uściślić, że nawet, gdy pracownik otrzymuje minimalne wynagrodzenie, to mimo, że  dochodzi do zajęcia tego wynagrodzenia, w tym przypadku nie są dokonywane potrącenia.

Zgodnie z art. 884 kodeksu postępowania cywilnego zajęcie obowiązuje nadal, choćby po zajęciu nawiązano z dłużnikiem nowy stosunek pracy lub zlecenia albo choćby zakład pracy przeszedł na inną osobę, jeżeli osoba ta o zajęciu wiedziała.  Ponadto zgodnie z dalszymi paragrafami powyższego przepisu dotychczasowy pracodawca w razie rozwiązania stosunku pracy z dłużnikiem ma obowiązek dokonać wzmianki o zajęciu należności w wydanym dłużnikowi świadectwie pracy (ze wskazaniem należności, numeru sprawy egzekucyjnej oraz wysokości potrąconych już kwot), a jeżeli nowy pracodawca dłużnika jest mu znany, przesłać temu pracodawcy zawiadomienie komornika i dokumenty dotyczące zajęcia wynagrodzenia oraz powiadomić o tym komornika i dłużnika, przeciwko któremu toczy się postępowanie egzekucyjne. Do powiadomienia komornika o zmianie pracodawcy obowiązany jest także dłużnik.  Na to jak istotna jest rola pracodawcy przy zajęciu wynagrodzenia za pracę wskazuje to, że naruszenie przepisów regulujących tenże sposób prowadzenia egzekucji naraża go na grzywnę oraz odpowiedzialność odszkodowawczą wobec wierzyciela.

Warto również wspomnieć o art. 885 kodeksu postępowania cywilnego zgodnie z którym zajęcie ma ten skutek, że w stosunku do wierzyciela egzekwującego nieważne są rozporządzenia wynagrodzeniem przekraczające część wolną od zajęcia, dokonane po jego zajęciu, a także przed zajęciem, jeżeli wymagalność wynagrodzenia następuje po zajęciu.

Przedmiotem egzekucji z wynagrodzenia za pracę jest wierzytelność pracownika w stosunku do pracodawcy z tytułu wynagrodzenia za pracę, a zatem istnienie stosunku pracy jest podstawowym warunkiem prowadzenia tej egzekucji. Należy pamiętać, że jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości związane z prowadzonym postępowaniem egzekucyjnym, w szczególności dotyczące zajętego wynagrodzenia za pracę, w pierwszej kolejności należy skontaktować się z kancelarią komornika sądowego.

Komu przysługuje pełnomocnik z urzędu

Niekiedy trudna sytuacja majątkowa nie pozwala nam na skorzystanie z odpłatnych usług pomocy prawnej adwokata lub radcy prawnego, zaś czujemy, że samodzielnie nie jesteśmy w stanie uporać się z konkretną sprawą sądową. Z pomocą może wówczas przyjść instytucja pełnomocnika z urzędu. Kto jednak może z niej skorzystać?

Przede wszystkim uprawnione do ubiegania się o ustanowienia adwokata lub radcy prawnego z urzędu są osoby zwolnione przez sąd od kosztów sądowych (w całości lub w części). Co więcej, również osoby, które od kosztów tych nie zostały zwolnione mogą się tego domagać, jeżeli złożą oświadczenie, z którego wynika, że nie są w stanie ponieść kosztów wynagrodzenia profesjonalnego pełnomocnika bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny. Podobna sytuacja dotyczy także osób prawnych i innych jednostek organizacyjnych (np. fundacji, stowarzyszeń, wspólnot mieszkaniowych), o ile wykażą, że nie mają dostatecznych środków na poniesienie takich kosztów.

Wniosek o ustanowienie adwokata lub radcy prawnego jest wolny od opłat sądowych, a zgłasza się go wraz z wnioskiem o zwolnienie od kosztów sądowych lub też osobno. W piśmie wystarczy wskazać jednym zdaniem „wnoszę o ustanowienie pełnomocnika z urzędu” oraz krótko uzasadnić wniosek, opisując swoją sytuację majątkową. Warto także wskazać, że sprawa której jesteśmy uczestnikami jest dla nas zawiła i samodzielnie nie jesteśmy w stanie prawidłowo jej prowadzić. Przepisy dopuszczają zgłoszenie takiego wniosku także ustnie do protokołu podczas rozprawy. Co ciekawe, a z czego niewiele osób zdaje sobie sprawę – we wniosku można imiennie wskazać adwokata lub radcę prawnego, którego chciałoby się otrzymać, choć prośba w tym zakresie nie jest wiążąca i tym samym nie musi zostać uwzględniona.

Do wniosku pisemnego jako załącznik dołącza się wypełniony formularz (link do wzoru zamieszczamy poniżej; ponadto można go otrzymać w sądzie), obejmujący oświadczenie dotyczące szczegółowych danych o swoim stanie rodzinnym, majątku, dochodach i źródłach utrzymania. Pamiętajmy, że jeżeli wniosek o ustanowienie adwokata lub radcy prawnego składamy łącznie z wnioskiem o zwolnienie od kosztów sądowych, składamy tylko jeden formularz. Istotnym jest, by w miarę możliwości nasze oświadczenie zostało potwierdzone odpowiednimi dokumentami (np. zaświadczeniem o zarobkach, deklaracją PIT, odcinkiem renty, czy rachunkami potwierdzającymi nasze wydatki). Jeżeli wniosek zgłosiliśmy ustnie, sąd szczegółowo nas wypyta o wszystkie okoliczności dotyczące naszej sytuacji majątkowej.

W jakim sądzie składamy taki wniosek? Jeżeli sprawa już się toczy, będzie to sąd ją rozstrzygający. Pamiętajmy jednakże, że możemy żądać wyznaczenia pełnomocnika również jeszcze przed rozpoczęciem sprawy, np. do sporządzenia pozwu. W takim przypadku składamy wniosek w sądzie, przed którym sprawa będzie się później toczyć, a jeśli nie jesteśmy pewni, jaki to powinien być sąd, wniosek najlepiej złożyć do sądu rejonowego właściwego dla miejsca swojego zamieszkania.

Kiedy natomiast sąd uwzględni nasz wniosek i przydzieli nam pełnomocnika z urzędu? Stanie się to, gdy ustali istnienie dwóch okoliczności. Po pierwsze, że nie jesteśmy w stanie ponieść kosztów wynagrodzenia adwokata lub radcy prawnego bez wspomnianego uszczerbku. Po drugie, że udział profesjonalnego pełnomocnika w danej sprawie jest faktycznie potrzebny. Ta druga przesłanka będzie spełniona, gdy wykażemy – przykładowo – że nasza sprawa jest skomplikowana pod względem faktycznym lub prawnym (zawiła) lub że mamy trudności z samodzielnym podejmowaniem czynności procesowych. Pamiętajmy zatem o uzasadnieniu obu tych przesłanek.

Jeżeli sąd przychyli się do naszego wniosku, w odpowiedzi w sprawach karnych otrzymamy pismo z sądu już ze wskazaniem konkretnych danych (imienia, nazwiska, adresu) pełnomocnika. W sprawach cywilnych (też rodzinnych) sąd prześle nam jedynie informację, że postanawia przydzielić pełnomocnika, a konkretną osobę wskaże odpowiednia izba adwokacka bądź radcowska. W takim przypadku w niedługim czasie otrzymamy drugie pismo – właśnie z izby – ze wskazaniem danych konkretnego pełnomocnika.

Jeżeli zaś sąd nie przychyli się do naszego wniosku, w ciągu 7 dni od odebrania decyzji odmownej możemy złożyć zażalenie na to postanowienie. Zażalenie również nie podlega opłacie.

Nowa odsłona przestępstwa niealimentacji – czy dłużnicy zaczną płacić?

Ściągalność alimentów jest rażąco niska. Zobowiązani potrafią całymi latami unikać płacenia. Sposoby są różne, od pracy „na czarno” przez nabywanie poszczególnych składników majątku formalnie na rzecz innych osób czy po prostu wyjazd za granicę w nadziei, że wierzyciele w większości niepełnoletni i pozbawieni profesjonalnej pomocy prawnej nie poradzą sobie z przeprowadzeniem egzekucji międzynarodowej.

W 2017 r. miało się to w końcu zmienić. Hucznie zapowiadana zmiana kodeksu karnego weszła w życie 31 maja 2017 r. Ale czy rzeczywiście będzie to nareszcie skuteczna metoda walki z dłużnikami alimentacyjnymi?

Przestępstwo niealimentacji stypizowane zostało w art. 209 kodeksu karnego. Od czasu jego wejścia w życie (1998 r.) cztery razy dokonywano zmiany tego przepisu.

Nie jest zatem tak, jak przedstawiają media, że ustawodawca zdecydował się na ustanowienie nowego przestępstwa czy też wyposażył komorników w nowe skuteczne narzędzie do wynajdowania ukrytego majątku dłużników.

Przestępstwo niealimentacji istniało, jednakże jego konstrukcja była na tyle nieszczęśliwa, że o skazanie było niezwykle trudno a skazanie na bezwzględną karę pozbawienia wolności było już całkowitą rzadkością. Zresztą wierzycielom zwykle nie zależało na osadzeniu dłużnika – zależało im na odzyskaniu swoich pieniędzy.

Do tej pory § 1 omawianego przepisu brzmiał tak: „Kto uporczywie uchyla się od wykonania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego obowiązku opieki przez niełożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

Konstrukcja ta opierała się na pojęciu uporczywości. Co prawda orzecznictwo przez lata starało się to pojęcie dookreślić, jednakże w dalszym ciągu „uporczywość” była na tyle ocenna, że często wystarczało wpłacać symboliczną kwotę np. 10 zł miesięcznie aby organ postępowania przygotowawczego umarzał postępowanie.

Co więcej należało także wykazać, że brak alimentacji pociąga za sobą niemożność zaspokojenia przez wierzyciela podstawowych potrzeb życiowych. Tu pojawiał się kolejny problem. Wierzyciel przecież w większości przypadków pozostaje pod opieką drugiego z rodziców czy też dziadków. Naturalne jest, że starają się oni zapewnić dziecku zaspokojenie jego podstawowych potrzeb. Często zatem bywało tak, że skoro wierzyciel nie żył w skrajnej biedzie organy umarzały postępowanie z uwagi na brak znamion przestępstwa.

Co się zmieniło? Po pierwsze przestępstwo to występuje obecnie w dwóch formach. Podstawowa : „kto uchyla się od wykonania obowiązku alimentacyjnego określonego co do wysokości orzeczeniem sądowym, ugodą zawartą przed sądem albo innym organem albo inną umową, jeżeli łączna wysokość powstałych wskutek tego zaległości stanowi równowartość co najmniej 3 świadczeń okresowych albo jeżeli opóźnienie zaległego świadczenia innego niż okresowe wynosi co najmniej 3 miesiące, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

Kwalifikowana: „jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 naraża osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Jak widać pojawił się w końcu obiektywny miernik co do zaległości. Przestępstwem będzie uchylanie się w taki sposób, że powstanie równowartość co najmniej 3 miesięcznej zaległości. Jest konkretnie. Wpłacanie uszczuplonych kwot nie będzie już sposobem na uniknięcie odpowiedzialności, bowiem gdy tylko zaległości łącznie przekroczą kwotę 3 miesięcznych alimentów mamy do czynienia z przestępstwem.

Dodatkowo rozszerzono także źródła, które określają wysokość obowiązku alimentacyjnego, na podstawie których można żądać wszczęcia postępowania karnego. Już nie chodzi tylko o orzeczenie sądu, ale także o umowę. Objęte odpowiedzialnością karną zostaną zatem także obowiązki wynikające z coraz popularniejszych porozumień rodzicielskich. Zaznaczam jednak, że byt przestępstwa to jedno, a egzekucja takiej umowy za pomocą komornika to zupełnie inna sprawa.

Podstawowy typ przestępstwa jest zagrożony karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności jedynie do roku.

Idąc dalej – dodatkowe narażenie na niezapokojenie podstawowych potrzeb życiowych w wyniku niealimentacji skutkować będzie odpowiedzialnością za typ kwalifikowany przestępstwa zagrożony karą grzywny, ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do lat 2.

Trudno takie zagrożenie uznać za surowe.

Nowością jest przyjęcie rozwiązania, zgodnie z którym sprawca, w określonych warunkach, będzie mógł liczyć na niepodleganie karze lub odstąpienie od wymierzenia kary w przypadku uiszczenia w całości zaległych alimentów. Dodano zatem § 4: „nie podlega karze sprawca przestępstwa określonego w § 1, który nie później niż przed upływem 30 dni od dnia pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego uiścił w całości zaległe alimenty”.

A także § 5: „sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli nie później niż przed upływem 30 dni od dnia pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego sprawca przestępstwa określonego w § 1a uiścił w całości zaległe alimenty, chyba że wina i społeczna szkodliwość czynu przemawiają przeciwko odstąpieniu od wymierzenia kary”.

W mojej ocenie pomoże to ściągać alimenty jedynie od tych dłużników, którzy z różnych przyczyn obawiają się skazania prawomocnym wyrokiem np. tych, którzy zobowiązani są do przedstawienia zaświadczeń o niekaralności a do tej pory by uniknąć odpowiedzialności wpłacali nieregularnie niewielkie kwoty alimentów. Jednakże zdecydowana większość dłużników takich wyroków się nie boi. Tym bardziej, że zmiany skupiły się na dookreśleniu przesłanek przestępstwa a nie zwiększeniu zagrożenia karnego zatem o wyroki skazujące na bezwzględną karę pozbawienia wolności w dalszym ciągu będzie trudno.

Zmiany jednak należy ocenić pozytywnie. Łatwiej jest wykazać, że doszło do przestępstwa. Jednakże w dalszym ciągu nie zmienia to faktu, że skazanie czy nawet osadzenie w zakładzie karnym nie spowoduje bezpośrednio, tego do czego dąży wierzyciel – odzyskania należnych mu pieniędzy.

Prawo do odszkodowania w przypadku lotów opóźnionych, odwołanych lub odmowy wejścia na pokład

Prawa pasażerów linii lotniczych w Unii Europejskiej znane są oficjalnie pod nazwą rozporządzenia nr 261/2004/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 lutego 2004r. (w skrócie – WE261). Jest to prawo nakładające na linie lotnicze obowiązek wypłaty rekompensaty pasażerom, których loty zostały w znaczny sposób opóźnione, odwołane bądź odmówiono im prawa wejścia na pokład.

Rozporządzenie dotyczy wszystkich lotów wylatujących z terytorium UE, a także lotów wylatujących spoza UE I przylatujących do UE pod warunkiem, że przewoźnik ma siedzibę w państwie Unii Europejskiej. Rozporządzenie obejmuje także Norwegię, Islandię, Szwajcarię oraz terytoria zamorskie państw UE (np. Wyspy Kanaryjskie, Maderę, Martynikę, Reunion). Niektóre państwa niebędące członkami Unii Europejskiej, np. Turcja, Brazylia, Maroko, posiadają regulacje prawne bardzo zbliżone do Roporządzenia WE261.

Pasażerom przysługuje rekompensata w wysokości 250, 400 lub 600 euro w zależności od długości lotu.

Przewoźnik może odmówić wypłaty odszkodowania jeśli zaistaniały nadzwyczajne okoliczności tzn. takie na które linia lotnicza nie ma wpływu np. złe warunki pogodowe, strajki, zamknięcie lotniska, interwencje medyczne, destabilizacja polityczna. Usterki techniczne oraz problemy operacyjne przewoźnika nie są uznawane za nadzwyczajne okoliczności.

W przypadku odmowy wejścia na pokład pasażerowi przysługuje odszkodowanie jeśli odmowa nie jest pzez niego zawiniona. Spóźnienie się na odprawę lub brak wymaganych dokumentów nie kwalifikuje do otrzymania odszkodowania. Jeśli przewoźnik odmawia wejścia na pokład ponieważ sprzedał więcej biletów niż jest miejsc w samolocie (tzw. overbooking) odszkodowanie jest należne.

W przypadku lotów opóźnionych, do odszkodowania kwalifikują się opóźnienia powyżej 3 godzin. Natomiast, w przypadku lotów odwołanych, przewoźnik jest zobowiązany do zaproponowania lotu alternatywnego lub zwrotu kosztów biletu. Ponadto, pasażer może domagać się wypłaty odszkodowania. Należy jednak pamiętać, że przewoźnik może odmówić wypłaty jeśli poinformował o odwołaniu na co najmniej 14 dni przed planowanym lotem.

W przypadku lotów łączonych, długość opóźnienia liczy się w punkcie docelowym pod warunkiem, że loty mają wspólny numer rezerwacji. Może zdarzyć się tak, że pierwszy lot opóźnił się o 30 minut ale z tego powodu, pasażer nie zdążył na drugi lot I dotarł na miejsce docelowe z opóźnieniem 6 godzin. W takiej sytuacji jest uprawniony do odszkodowania.

W jaki sposób dochodzić odszkodowania od linii lotniczej?

Odszkodowania od linii lotniczej można dochodzić samodzielnie lub skorzystać z usług firm lub kancelarii prawnych specjalizujących się w dochodzeniu roszczeń od przewoźników. W przypadku samodzielnego dochodzenia wypłaty, należy rozpocząć od wysłania pisma do linii lotniczej (niektóre linie mają specjalne formularze). W przypadku odmowy, można skierować sprawę do Urzędu Lotnictwa Cywilnego lub złożyć pozew o zapłatę do sądu. Roszczenia z tytułu zakłóconych lotów przedawniają się z upływem roku od daty lotu (w przypadku polskich przewoźników). Jeśli przewoźnik ma siedzibę w innym państwie, wówczas termin przedawnienia jest uzależniony od regulacji prawnych danego państwa (np. dla brytyjskich linii lotniczych jest to 6 lat, dla niemieckich – 3 lata).

Jeśli lot był zakłócony to należy zachować wszystkie dokumenty podróży, w szczególności bilet oraz kartę pokładową gdyż mogą być one konieczne aby uzyskać odszkodowanie. Jeszcze na lotnisku, warto zwrócić się do przedstawiciela przewoźnika o wystawienie zaświadczenia o zakłóceniu lotu, najlepiej jeśli na zaświadczeniu podany jest również powód.

Nasza strona korzysta z plików cookies. Są to pliki pozwalające na korzystania z narzędzi analitycznych, marketingowych i społecznościowych.

Rozumiem i akceptuję